Te cztery podwojenia liczebności od początku naszej ery zajęły odpowiednio 600 lat, 250 lat, 90 lat i 30 lat, doprowadzając rasę ludzką do 4 miliardów w r. 1980. Równowaga pomiędzy urodzeniem a śmiercią znikła. W niektórych krajach Azji, Ameryki Łacińskiej i Afryki przewidywane przeżyje noworodka zwiększa się corocznie o 1 rok. Doszło do skojarzenia średniowiecznej rozrodczości z dwudziestowieczną śmiertelnością. W całej historii ziemi nie było nigdy okresu podobnego do obecnego. Nawet ta ogromna liczba 6 miliardów w r. 2000 może się okazać zaniżona. Na początku XXI w. będzie więc cztery razy więcej ludzi niż na początku naszego stulecia. Publicyści, którzy nie popierają bezmyślnego podejścia do sprawy przyrostu, starają się poruszyć opinię publiczną w różny sposób. Mówią nam, że co roku przybywa 65 milionów żołądków do nakarmienia, że ten roczny przyrost jest większy niż cała ludność Wielkiej Brytanii, że co 6 tygodni przybywa na świat ludność Wielkiego Londynu albo ludność Polski i Hiszpanii razem wziętych co roku. Obecny przyrost roczny oznacza codziennie o 180 000 żołądków więcej do nakarmienia, o 7500 co godzina, o 125 co minuta, o 2 co sekunda.Copyright 2012